Ostatnimi czasy na Cenie Pieniądza było relatywnie cicho. Od czasu do czasu pojawiały się co prawda komentarze moich znudzonych życiem hejterów, ale i oni ostatnio tak jakby… złagodnieli. Przyczyną takiego stanu rzeczy był oczywiście brak nowych postów – ostatni, ten z postanowieniami noworocznymi, opublikowałem 2 stycznia (1). Dlaczego od tego czasu niczego nie napisałem? Czyżbym zmienił poglądy i w końcu zdał sobie sprawę z intelektualnej biedy monetaryzmu rynkowego?

Niestety, powód dla którego nie pisałem jest bardziej prozaiczny.

Wraz z początkiem stycznia 2014 roku zostałem pracownikiem jednej z moich ulubionych instytucji – Narodowego Banku Polskiego (2). Nowa praca, wiążąca się z koniecznością codziennych podróży z Łodzi do Warszawy (i z powrotem) sprawiła, że czasu na pisanie bloga miałem jeszcze mniej niż zwykle. Do tego doszła konieczność prowadzenia zajęć na UŁ, Netflix wypuścił najnowszy sezon House of Cards a ja zostałem trenerem w Centrum Terapii i Rozwoju (jednym z najbardziej profesjonalnych gabinetów psychologicznych w Łodzi) i w rezultacie na Cenie Pieniądza niewiele się działo. No może z pominięciem nowego logo i szablonu.

Czy to, że zostałem bankierem centralnym oznacza koniec Ceny Pieniądza? Wręcz przeciwnie – blog nadal będzie funkcjonował w niezmienionej formie. Udało mi się wreszcie zorganizować na tyle, że mam więcej czasu wolnego i w końcu będę mógł więcej pisać. Dzięki pracy w Biurze Strategii Polityki Pieniężnej mam też częstszy kontakt z praktyką współczesnej polityki monetarnej, co bez wątpienia przyczyni się do wzrostu jakości moich wpisów. Już niedługo opublikuję nowy post.

Full disclosure: poglądy prezentowane przeze mnie na blogu są wyłącznie moją prywatną opinią i nie powinny być utożsamiane z oficjalnym stanowiskiem Narodowego Banku Polskiego.

  1. Co do moich postanowień noworocznych to większość z nich udaje mi się zrealizować… oczywiście oprócz piątego.
  2. A dokładnie Biura Strategii Polityki Pieniężnej.

###

Chcesz skomentować lub z czymś się nie zgadzasz? Zapraszam na twittera (@cenapieniadza) i facebooka.