Przeglądając ostatnio natemat.pl trafiłem na artykuł Michała Wąsowskiego o wdzięcznym tytule „Młodzi, przestańcie narzekać na brak pracy. Weźcie przykład z Kariny i jej genialnej akcji na Foursquare”. Artykuł opisuje perypetie Kariny Gos – młodej, utalentowanej copywriterki, która za pomocą Foursquare znalazła pracę w polskim oddziale VML. Wpis utrzymany jest w tonie (taniej) propagandy sukcesu. W skrócie Karina wykazała się „kreatywnością i determinacją”, zrobiła research i dostała pracę. Jaki jest z tego wniosek: „Wystarczy trochę pomyślunku i odwagi. A wtedy (…) to praca znajdzie nas, a nie my pracę”. Prawda, że banalne?

Podejście prezentowane przez Michała to typowy przykład mikromentalności, wymyślonego przeze mnie sformułowania opisującego przekonanie, że wystarczy bardzo czegoś chcieć a to na pewno (albo z dużą dozą prawdopodobieństwa) się spełni. Podejście to bardzo często spotykane jest w dyskusjach o poszukiwaniu pracy, sukcesie w biznesie, miłości i szansach reprezentacji Polski w piłce nożnej w starciach z lepszymi rywalami. Wystarczy, że ruszysz się z domu i trochę wysilisz a na pewno znajdziesz pracę. Jak tylko będziesz ciężko pracował to twoja firma odniesie sukces. Wystarczy, że będziesz bardzo się starał a on/ona Cię pokocha. Nasze chłopaki są tak samo dobre jak Anglicy – wystarczy, że się postaramy a na pewno wygramy (albo przynajmniej zremisujemy).

Dobrowolne przymusowe bezrobocie

Mikromentalność jest domeną zwolenników wszelkiej maści wolnego rynku – od zapatrzonych w koncepcję równowagi ogólnej neoklasyków po najbardziej hardcorowych austriaków. Najwyraźniej widać to w analizach rynku pracy. W teoriach tych bezrobocie jest stricte dobrowolne – to, że nie masz pracy jest wyłącznie twoją decyzją (pomijając wpływ płacy minimalnej). Spadek bezrobocia może zostać osiągnięty jedynie przez spadek wynagrodzeń do poziomu równowagi. Jakiekolwiek działania rządu (w szczególności próby stymulowania popytu) są szkodliwe, a w najlepszym przypadku nie przynoszą żadnych pozytywnych rezultatów.

Zupełnie inaczej na problem bezrobocia patrzą keynesiści i ich bliscy kuzyni, monetaryści rynkowi. Według nich bezrobocie jest przymusowe (1). Bycie bezrobotnym, tj. aktywnie poszukującym pracy i nie mogącym jej znaleźć (2), jest spowodowane niewystarczającym poziomem agregatowego popytu. Firmy nie zatrudniają pracowników bo nikt nie chce kupić ich produktów. Nikt nie kupuje ich produktów bo wszyscy boją się o pracę i nie wydają pieniędzy. Koło się zamyka, potrzebna jest interwencja rządu / banku centralnego.

Wróćmy na chwilę do Kariny. Czy to, że znalazła pracę w tak kreatywny sposób nie jest wystarczającym przykładem, że chcieć to móc? Czytając artykuł na natemat.pl można odnieść takie wrażenie. Wystarczy jednak zajrzeć do komentarzy i szybko okazuje się, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Michał Wolniak, partner w VML, zdradza więcej szczegółów dotyczących zatrudnienia Kariny:

Ciekawy sposób aplikacji to był dopiero wstęp. Przede wszystkim Karina na spotkaniu rekrutacyjnym przekonała naszego dyrektora kreatywnego, że ma talent i dobre doświadczenie i nadaje się na to stanowisko. To jest podstawa. Plus trochę szczęścia, bo właśnie szukaliśmy kogoś do działu kreacji, więc był to dobry moment.

Kluczowe dla zrozumienia sukcesu Kariny jest ostatnie zdanie: w VML akurat poszukiwali kogoś do działu kreacji. Czy bez tego Karinie udałoby się zdobyć tam pracę? Nie wiem, ale na pewno byłoby jej o wiele trudniej. Nie oznacza to oczywiście, że nie należy się starać, wręcz przeciwnie – im gorsza jest sytuacji na rynku tym więcej wysiłku należy włożyć żeby zdobyć wymarzoną pracę. To co było dobre dla jednej osoby nie jest jednak rozwiązaniem globalnego problemu bezrobocia. Gdyby każdy młody człowiek postarał się w bardziej kreatywny sposób przedstawić swoją osobę, jedynym rezultatem byłby wzrost ilości logowań na Foursquare, dopieszczonych profili na LinkedIn i blogów założonych przez młodych ludzi poszukujących lepszej pracy.

  1. W jakimś sensie obydwa przykłady bezrobocia (dobrowolne i przymusowe) są dobrowolne. Nikt nie zmusza przecież bezrobotnych do bycia bezrobotnym. Nikt nie stoi nad nimi i nie zabrania im podjęcia pracy, grożąc, że ich pobije jeśli tylko zaczną jej szukać (pomijając płacę minimalną).
  2. Bezrobocia nie należy mylić z brakiem aktywności zawodowej. Bezrobotny szuka pracy, ale nie może jej znaleźć. Nieaktywny zawodowo nie szuka pracy lub szuka jej po cenach znacząco odbiegających (w górę) od rynkowych („Panie ja bym może i poszedł do roboty, ale nie za takie grosze. Jak mam już ubrać się, wyjść z domu i zamiatać te ulice to kurde przynajmniej za 20 złotych za godzinę”).

PS. Autorem obrazka na samej górze jest właśnie Karina Gos. Zajrzyjcie koniecznie do jej portfolio. Warto.

###

Chcesz skomentować lub z czymś się nie zgadzasz? Zapraszam na twittera (@cenapieniadza) i facebooka.